czwartek, 18 lipca 2019

Noc Tysiąca Świateł w Austriackim Tyrolu

W przeddzień święta Wszystkich Świętych  w wielu kościołach w Austrii rozbłyskiwają tysiące świec i lampionów.
Z inicjatywą "Nocy Tysiąca Świateł" (niem. Der Nacht der 1000 Lichter) wystąpili w 2005 roku młodzi katolicy z Tyrolu. Miała to być alternatywa dla amerykańskiego "Halloween", obcego kulturze chrześcijańskiej. Z czasem do Tyrolu dołączyły do niej pozostałe kraje związkowe Austrii.
Der Nacht der 1000 Lichter in der Heilig Geist Kirche in Telfs. 31. Oktober 2014.

W założeniu "Noc..." ma być czasem refleksji, zadumy nad śmiercią i wyciszenia. I tak jest - chodząc krętymi korytarzami świątyni wzdłuż fantazyjnie ułożonych świec, mijając poszczególne stacje, człowiek rzeczywiście doznaje takich uczuć. Światła są ustawione w taki sposób, aby symbolizowały krętą drogę życia i jego nieuchronny kres.
Der Nacht der 1000 Lichter in der Heilig Geist Kirche in Telfs. 31. Oktober 2014.
Zdjęcia z Nocy Tysiąca Świateł w kościele Heilig Geist w miejscowości Telfs w austriackim Tyrolu autorstwa Elisabeth Fazel.
Noc Tysiąca Świateł w austriackim Tyrolu.
Wojciech Gatz
Materiał archiwalny opublikowany został na portalu m.deon.pl pt. Noc Tysiąca Świateł w Austrii, 02.11.2014., a także na portalu: meinbezirk.at. at  Der Nacht der 1000 Lichter in der Heilig Geist Kirche in Telfs. 31. Oktober 2014.

poniedziałek, 15 lipca 2019

Gotycki kościół we wsi Bierzgłowo

Piękny gotycki kościół  pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny we wsi Bierzgłowo w woj. kujawsko-pomorskim, przy drodze do stolicy gminy Łubianki pochodzi z przełomu 14 i 15 wieku. Wybudowany jest częściowo okolicznych kamieni polnych częściwo - jak pobliski krzyżacki zamek - z cegły. Wystrój wnętrza jest barokowy - niestety kościół był w trakcie naszego pobytu zamknięty. Należy do najstarszych wiejskich kościołów na Ziemi Chełmińskiej.
Zdjęcie w pełnej rozdzielczości na 500px.com. Image in full resolution on 500px.com
Kościół w Bierzgłowie
Możliwość kupna. Possibility to purchase via Redbubble
Church in Bierzgłowo

Cmentarny Anioł, cmentarz w Bierzgłowie. W tle Wiatrak koźlak z 1876r, funkcjonujący do 1958 r., odrestaurowany w 2011 r. z przeznaczeniem na cele edukacji ekologicznej i historycznej. Jest to jedyny taki obiekt odrestaurowany i działający in situ w woj.kujawsko-pomorskim.
Zdjęcie w pełnej rozdzielczości na 500px.com. Image in full resolution on 500px.com Link

Opuszczony dom w Bierzgłowie
Zdjęcie w pełnej rozdzielczości na 500px.com. Image in full resolution on 500px.com Link

Czytaj także Biskup Szelążek w Bierzgłowie Link i
ZKrzyżacki zamek w Bierzgłowie Link

Wojciech Gatz
Fot. Elisabeth Fazel.

środa, 10 lipca 2019

Nowe nad Wisłą

Wiem, że tytuł może trochę oburzyć mieszkańców Nowego. Bo miasteczko nazywa się po prostu Nowe. Skąd więc "nad Wisłą". Ano stąd, że w latach 60. ubiegłego wieku, kiedy jako mały chłopiec byłem związany z Nowem tak się mówiło. I to mi pozostało. No i po przeszło pół wieku odwiedziłem Nowe.

Nowe - rynek
Żeby być precyzyjny, to związany byłem ze wsią Dolne Morgi nad rzeczką Mątawą - rzut beretem od Nowego. Na rynku w Nowem, jako 7 letni brzdąc miałem zaszczyt sprzedawać pomidory z plantacji wuja Leona, który miał piękne gospodarstwo właśnie w Dolnych Morgach. No i przede wszystkim pod koniec II w.ś. mieszkała tu krótko moja rodzina. Wydaje mi się, że w domu na rynku /?/. Który to był dom - niestety nie wiem.

Nowe, piękne detale architektoniczne
Z opowieści rodzinnych wiem, że w ten dom trafiła bomba w czasie nalotu samolotów radzieckich. Na szczęście nikogo wtedy w nim nie było. Informacja o tym wydarzeniu zatarła się w pamięci mieszkańców ale przecież minęło przeszło 70 lat. Mój śp. Dziadek Stanisław Grzesiek miał związek z budową kolei (linii do Twardej Góry) i dworca w Nowem.

Nowe, rynek, pierzeja płd-wsch.

W swoim domowym archiwum mam zdjęcia z inskrypcją Foto Elite S. Benedykt, Neuenburg. Prezentowane poniżej pochodzi z 1944 roku i przedstawia moją śp. Mamę Cecylię Gatz, która wtedy nazywała się Grzesiek.


Śp. Cecylia Gatz, z d. Grzesiek, Nowe, 1944.

Nowe, to piękne i urokliwe miasteczko w województwie kujawsko-pomorskim położone na skarpie Wisły, graniczące z woj. pomorskim. Miało swoje wzloty i upadki. O świetności Nowego i jego znaczeniu świadczą piękne kościoły i resztki zamku krzyżackiego. Ale o tym można poczytać w internecie.

Nowe, zamek krzyżacki.
Fara Św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty w Nowem nad Wisłą
Szerzej o Farze w Nowem Tutaj

Kościół pw. św. Maksymiliana Marii Kolbe w Nowem.

Nowe - widok na dolinę Wisły.
Widok na Nowe nad Wisłą, lata 50. Archiwum rodzinne.



Wojciech Gatz
Fot. Elisabeth Fazel.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Krampus - Alpejska Tradycja

Krampus, to towarzysz św. Mikołaja w okresie Świąt Bożego Narodzenia - karze dzieci, które źle się zachowywały przez cały rok, w przeciwieństwie do Świętego Mikołaja, który nagradza je za dobre zachowanie.
Krampuslauf 2016 in Zirl, Tyrol, Austria. Krampus Christmas Monster Night.
Zdjęcie w pełnej rozdzielczości na 500px.com. Image in full resolution on 500px.com Click Here


Postać Krampusa wywodzi się z austriacko-bawarskiego folkloru alpejskiego. Tradycja ta kultywowana jest do dzisiaj (nie tylko, jako atrakcja turystyczna) w północnych Włoszech, w Chorwacji, w Czechach, Słowenii a także w USA.


Słowo Krampus wywodzi się ze staro niemieckiego (Krampen) i oznacza pazur. Według tradycji pojawiał się z Mikołajem i porywał niedobre dzieci do kosza zawieszonego na plecach.

Tradycyjna maska Krampusa, Zirl, Tyrol. Traditional Krampus Mask.
Możliwość kupna. Possibility to purchase via Redbubble Krampus Mask

Wygląd Krampusa jest dość szkaradny - wiadomo - niegrzeczne dzieci muszą się bać. Często wyobrażany w skórze owcy lub kozy. Nosi odrażającą maskę, najczęściej z drewna lipowego. Podobnie jak diabeł, posiada rogi - takie skrzyżowanie diabła z faunem.
Krampusnacht 2016, Zirl, Tirol, Austria.

Krampus obchodzi swoje święto 5 grudnia, tak zwane Krampusnacht  - niem. "Noc Krampusa". Tradycją związaną z tą postacią jest też Krampuslauf, czyli uliczny bieg, kiedy to ludzie uciekają prze tym demonem.

Reasumując. Krampus to tradycja wywodząca się z wierzeń rzymskich i celtyckich, przyciągająca rzesze turystów. Mimo strasznego wyglądu nikt obecnie się go nie boi. Może i szkoda.
Krampus, maska z Zirl.

English summary
Traditional Krampus carnival mask; Zirl, Tirol, Austria. Krampus is one of a number of Companions of Saint Nicholas in  Austrian Tyrol, Bavaria, Croatia, Czech, Hungary, Slovenia, Slovakia and Northern Italy. Krampus during the Christmas season, punishes children who have misbehaved, in contrast with Saint Nicholas, who rewards the well-behaved with gifts.

Wojciech Gatz
Fot. Elisabeth Fazel. 
Zirl, Tirol, Austria, grudzień 2016.

piątek, 5 lipca 2019

Tyrolskie Sagi - Walka Haymona z Thyrsusem

Smoki i inne tym podobne stwory nie miały w Tyrolu łatwego życia. Nie dość, że nie traktowano je za bajkowe stwory, tylko jak za przeproszeniem zwykły zwierzostan, to w dodatku określano je ciężkim słowem "Butz". Co ono oznacza wie polski lumperploretariat, szczególnie z Krakowa...O tym, że te biedne stworzenia zabijano - przeważnie poprzez dekapitację - nie warto nawet pisać.

Olbrzym Haymon w klasztorze Wilten w Innsbrucku. Statue of the Giant Haymon in Wilten Monastery. 
Zdjęcie w pełnej rozdzielczości na 500px.com. Image in full resolution on 500px.com Giant Haymon

Przykładem niech będzie los bezimiennego smoka z okolic Innsbrucka. Smok ów strzegł złotego skarbu na południe od tego miasta, w dolinie potoku Sill. Pech chciał, że od czasu do czasu rwący potok wypłukiwał część smoczych kosztowności. Wściekły gad wyruszał więc na poszukiwania, przy okazji niejako niszcząc wszystko, co spotkał na swej drodze. Przeważnie były to chałupy wiejskie i ich mieszkańcy. I tak okolica zamieniała się powoli w pustynię.
Nad losem Tyrolu, a przynajmniej nad ciężką dolą ludności okolic Innsbrucka ulitował się niejaki Heymon, olbrzym i bohater z zawodu, w dodatku Niemiec zza Renu. Heymon miał około 4 metrów wzrostu i królewską krew. Przywdział zbroję, okulbaczył wierzchowca i ruszył do Innsbrucka. Jak tylko znalazł smoka (a znalazł szybko), zaczęła się walka. Smok, nie wiadomo czemu, był bez szans. Wycofał się więc na z góry upatrzoną pozycję, czyli zwiał do domu w lesie. Haymon był jednak bezwzględny, a delikatniej mówiąc - konsekwetny. Dopadł chytrą kreaturę w jej domowych pieleszach i uciął mu to, co  zwykle ucina się smokom, czyli głowę (lub głowy) i jęzor. Ten ostatni, na dowód dla niedowiarków, że nie zmyślił całej tej historii.

Haymon i Thyrsus - klasztor Wilten w Innsbrucku
Możliwość kupna. Possibility to purchase via Redbubble - Entrance to the Stift Wilten

Smoczy ozór możemy dziś podziwiać w muzeum Ferdinandeum. Oprawiony w srebro przypomina tamtą historię i jest ostrzeżeniem, dla wszystkich, którzy za parę ziarenek złota gotowi są pustoszyć i niszczyć wszystko, co spotkają na swej drodze. Wprawdzie złośliwi twierdzą, że to członek swordfish-a  czyli ryby-miecznika, przywieziony w te okolice przez krzyżowca, ale to zupełnie nieistotne szczegóły.
Co się działo dalej z olbrzymem Haymonem. Ano osiadł w Tyrolu i żył sobie spokojnie w zamku w Seefeld. Sielanka nie trwała jednak długo. Tym razem na jego drodze stanął Thyrsus. Też olbrzym, tyle że zazdrośnik wielki i złośliwiec w dodatku. Nie mógł darować Haymo sławy. Spotkali się na drodze w pobliżu małej wioski Reith bei Seefeld. Jak to olbrzym, z olbrzymem. Co sobie panowie powiedzieli,trudno dziś dociec. Skończyło się na bijatyce i to niebanalnej. Thyrsus wyrwał nawet w celu zgładzenia oponenta drzewo. Haymo był szybszy i przebił go mieczem. Krew z rany olbrzyma zalała cały płaskowyż. Musiało być jej wyjątkowo dużo, ponieważ do dzisiaj jest wydobywana w tych okolicach, i służy do wyrobu maści ichtiolowej.
Haymon zamiast być zadowolony z wyniku pojedynku, wzorem bohatera romantycznego wyraził ubolewanie i ufundował w 981 roku klasztor w Wilten.

Klasztor Wilten w Innsbrucku

I tu kolejna przeszkoda. Rozzłoszczony nagłym nawróceniem olbrzyma diabeł posłał do niego lindworma, żeby go zabił. Ciekawych, co to takiego lindworm informuję, że to coś gorszego od smoka. Takie skrzyżowanie gada, z robakiem i do tego ma skrzydła. Nie muszę dodawać, że i z tą pokraką Haymo sobie poradził i dokończył żywota w zbudowanym przez siebie klasztorze, jako prosty mnich.
Cóż, legendy zawsze spotykają się z niedowierzaniem i pukaniem w czoło, Współcześni twierdzą, że wydobywany na Seefelder Plateau olej pochodzi z występujących tam osobliwych łupków bitumicznych, a klasztor w Wilten ufundował w 1138 roku biskup z Brixen. Co do faktycznej daty powstania klasztoru nie będę polemizował, natomiast łupki...Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego olej z nich nazywano przed wiekami  Thürsenbuet (krew Thyrsa) lub Thürschenöl (olej z Thyrsa)?
Zresztą wątpliwości mają chyba sami mieszkańcy Reith. Herbem tej osady jest w połowie olbrzym Tyrs i w połowie ryba, stanowiąca naukowe wytłumaczenie pochodzenia oleju skalnego.
Wojciech Gatz
Fot. Elisabeth Fazel

Fragment przygotowywanej do druku książki. Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie tekstu i zdjęć bez zgody autora zabronione. All rights reserved.

English summary
Haymon (Germ. Heymon) is a mythical figure from Tyrol in form of a giant. It is said that Haymon was the founder of Stift Wilten, a premonstratensian abbey, located in the south of Innsbruck. He is said to have lived between 600 and 900 years ago and to have died in the year 878 A.D. in Wilten. (Wikipedia).
Source: seefeld-hotels.com, gfriebe.tripod.com

czwartek, 4 lipca 2019

Tyrolskie Sagi - Przygoda Olbrzyma w Gnadenwald

Dawno, dawno temu żył sobie w lesie Gnadenwald w Tyrolu Olbrzym. Był już stary i oczy miał słabe. Ledwo widział świeżą żurawinę, która była jego ulubionym przysmakiem. Pozostał mu za to wyśmienity węch bo nos miał wielki. Jak to olbrzym.
Kościół św. Marcina w Gnadenwald, 2011r.
I tak pewnego wieczoru stary Olbrzym wyruszył do lasu w poszukiwaniu jedzenia. Było już późno i szybko się zmęczył. Poszukał wygodnej ścieżki zatopionej w leśnej gęstwinie i pomimo że w brzuchu mu burczało z głodu - położył się i zasnął.
Tego wieczoru parobek z ładunkiem drewna jechał na wozie zaprzężonym w woły do swojej wioski. Był już bardzo zmęczony, ponieważ cały dzień ścinał drzewa. Woły szły spokojnie, znając drogę. Wkrótce zmorzony i on trafił do krainy snów. Nagle woły stanęły, wozem szarpnęło i zaspany drwal znalazł się na ziemi. -Gdzie jestem- - mruknął zły i zaspany do siebie.  Przetarł oczy i spojrzał na gwiazdy. -Kierunek jest właściwy!  - pomyślał ale nigdy nie widział tego wzgórza z dwoma tunelami. Postanowił przejechać przez tunel i wrócić do domu.
Ścieżka była bardzo wyboista, a tunel mokry. Zarośla wkręcały się w szprychy, ziemia się trzęsła tak bardzo, że woły z wielkim mozołem posuwały się dalej.  Na dodatek z nieba spadł ulewny deszcz i rozpętała się burza, która wyrzuciła wóz, woły i parobka  z tunelu. Grzmoty były tak straszliwe, że przekoziołkowali przez trzy góry i cztery doliny. Kiedy chłop obudził się następnego ranka, naprawił wóz, pogłaskał przestraszone woły i ruszył do domu. I znowu musiał przejść przez ten sam wąwóz, co poprzedniej nocy. Ale tym razem już nie było tajemniczego wzgórza z dwoma tunelami i spokojnie dojechał do swojej wsi.
A parę godzin wcześniej Olbrzym obudził się, energicznie potarł nos i poszedł szukać swojej ulubionej żurawiny. Nawet nie zauważył nocnej wizyty w jego wielkim nosie.

Na podstawie tekstu zamieszczonego w meinbezirk.at autorstwa Christiana Kammeringer.
Wojciech Gatz
Fot. Archiwum, 2011.

Gnadenwald to duża wioska w Tyrolu na wschód od Innsbrucka, po północnej stronie doliny rzeki Inn, Austria.

niedziela, 30 czerwca 2019

Impresja Martinsbühel - historia Tyrolu w pigułce

Głowa Chrystusa leżała na podłodze małej izdebki na piętrze zameczku myśliwskiego Martinsburg.
Zamek Martinsburg u podnoża ściany Martinswand 
Zdjęcie w pełnej rozdzielczości na 500px.com. Image in full resolution on 500px.com Zamek Martinsburg

Ksiądz Primelin przez 20 lat nakładał warstwę na warstwę, tak aby przypominała oblicze Stwórcy utrwalone na Całunie Turyńskim. Dzieła swojego życia nie ukończył - ten, którego chciał uwiecznić na Ziemi zabrał go do siebie.
Uczeń Padre Pirandela Ferdinand Lackner, obecnie gospodarz tego terenu też jest rzeźbiarzem. Artystą przez duże A. Jego rzeźby stoją wokół zamku i pobliskiego kościółka, łącząc się z naturą. Mówią nam o przemijającym czasie, o bolesnej ludzkiej egzystencji ale i o nadzieji. 
Ferdinand Lackner - rzeźba na tle zamkowej kaplicy
Tylko, że dzięki nim, jakby na przekór przebiegającej tuż obok autostradzie czas na wzgórzu Marcina nie przemija. Zamkowe kamienie opowiadają każdemu o historii tego miejsca. O czasach Celtów, o Wielkiej Wędrówce Ludów, o biskupie retyckim, który tu się zatrzymał, o bratankach wielkiego cesarza rzymskiego Tyberiusza, o Legionach Rzymskich, o cesarzu Maksymilianie I. Są jak soczewka, w której skupia się historia całego Tyrolu.
CDN
Pamięci Gerti. R.I.P.

Ferdinand Lackner - rzeźba na tle Alp
Zamek Burg Martinsbühel lub Schloss Martinsbühel, także Sankt Martinsberg, Zirl, Innsbruck Land, Tirol, Austria.
Wojciech Gatz

Zdjęcia z 2006-2018 - Elisabeth Fazel i autor.